Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu

Panie, Ty mnie badasz i przenikasz

Panie, Ty mnie badasz i przenikasz

Cały stworzony świat tkwi w nieustannym barwnym dialogu: światło dialoguje z ciemnością, błękit nieba z wiosenną zielenią świeżych roślin, jesienną impresjonistyczną zawieruchą liści czy też z zimową bielą śniegu. Barwy ciepłe rozmawiają z chłodnymi, a ciemne z jasnymi. Ze zdziwieniem w tym rytmicznym dialogu, jak w tańcu, możemy dostrzegać kolejne analogie do duchowej drogi człowieka.  Tekst br Marcin Świąder OFMCap

DSC_2582.jpg

Pochylając się nad warsztatową analizą powstawania ikony, odkryjemy równie zadziwiający proces, w którym jak w zwierciadle odbija się błogosławiona pielgrzymka stawania się chrześcijaninem. Dynamiczne spojrzenie, w którym chrzest odkrywamy jako początek drogi, aby Chrystus mógł się w nas w pełni ukształtować, staje się dziś szczególnie istotnym paradygmatem duchowości chrześcijańskiej. Kościół jest depozytariuszem wszystkich nieodzownych pomocy, aby wspomagać nas w drodze do chrześcijańskiej dojrzałości. Przypomina to zasobną pracownię malarską, w której nie brak niczego do powstania pięknej ikony.

 

Jednak bez twórcy nigdy się to nie dokona. Obraz nie stworzy się sam. Artysta musi nakłonić farby do posłuszeństwa, jak wspomniał niedawno prof. Franciszek Maśluszczak podczas otwarcia poplenerowej wystawy ikon powstałych w Nowicy. On użycza swojej mocy, aby słabość pięknych kolorów ułożyła się w harmonijną całość przedstawienia. To rodzaj walki i dramatycznej przygody. 

W ikonie ciemne kolory sankiru stają się płaszczyzną budowania struktury oblicza przez kolejne warstwy rozjaśnień, aż po bliki wyrażające Światło Niestworzone, symbolizujące przebóstwienie ludzkiej natury. Przemienienie Pańskie, którego świadkami byli wybrani apostołowie, stało się dla pokoleń ikonopisarzy najgłębszą inspiracją w poszukiwaniu światła, którego choć nikłe odbicie próbowali przenieść do powstających prac. 

Nasze życie, oświecane nieustannie Niestworzonym Bożym Światłem, jest utkane z odkrywających się przed nami obszarów podobieństwa i niepodobieństwa do Chrystusa. Nieraz konieczne jest bolesne stawanie w prawdzie o samym sobie, kiedy nasza słabość przyzywa mocy Bożej, aby naświetliła obszary ciemnych barw naszego życia. Kiedy w posłuszeństwie wiary poddajemy się przemieniającej miłości Boga, stopniowo dzień po dniu Duch Święty odmalowuje w nas podobieństwo do Chrystusa, ten obraz nie ręką ludzką malowany.

Szczególne miejsce w tym twórczym procesie zajmuje modlitwa, zwłaszcza psalmami (Jezus wspomina w jednej z ewangelii o tym, że musi się wypełnić wszystko, co powiedziano o Nim w Prawie, u proroków i w psalmach). Idąc za tą myślą, warto podczas tego typu modlitwy rozważać, jak konkretny psalm wypełnił się w życiu Jezusa i przez analogię poszukać podobieństwa, jak wypełnia się w moim osobistym życiu.

Niezwykłą pomoc podczas modlitwy znalazłem w Psalmie 139, który stał się inspiracją do ikonograficznych poszukiwań podczas tegorocznych międzynarodowych warsztatów ikonograficznych w Nowicy. Zrodziła się tam ikona krzyża skomponowana w kanonie prof. Nowisielskiego, na której próbowałem rozmalować swoje osobiste doświadczenie spotkania z Chrystusem w moich słabościach.

Kompozycja zbudowana jest na osi wyznaczonej przez scenę zstąpienia Chrystusa do otchłani umieszczoną u stóp Ukrzyżowanego. Przypomina mi ona wszystkie momenty mojego życia, w których Chrystus mnie wydobywał z bezsilności śmierci.

Sceny umieszczone pod ramionami krzyża wskazują na trzy obszary poszukiwania człowieka przez Boga. Najpierw potrzebne jest otwarcie oczu, stąd wydarzenie z Bartymeuszem przy murach Jerycha. Zaraz naprzeciw zobaczymy uzdrowienie trędowatego, bo otwarte oczy dostrzegają potrzebę oczyszczenia z trądu grzechów. 

Kolejna para przedstawień odnosi się do spotkania Jezusa z Samarytanką oraz do uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok. Przy studni Jakuba (czyli w świetle słowa Bożego) otrzymujemy klucze do tajemnicy historii naszego życia, a dotykając Chrystusa jak kobieta poszukująca lekarzy, przekonujemy się o Jego uzdrawiającej miłości.

Kolejne wyobrażenia wskazujące na wskrzeszenia młodzieńca z Nain oraz Łazarza odnoszę do ewangelizacji, w której wielokrotnie przekonywałem się, że słowo Boże ma moc wskrzeszania do nowego życia nie tylko mnie, ale również wszystkich przyjmujących je z głębi swej niemocy i bez podstępu.

Aniołowie z harfami umieszczeni na krańcach ramion krzyża podnoszą nas do zmartwychwstałego Chrystusa, który w tryumfie nad śmiercią ukazany jest w jaskrawej mandorli u szczytu krzyża. Postać Ukrzyżowanego – tak jak we wschodnich przedstawieniach – odnosi się do figury mojżeszowego węża wijącego się na palu umieszczonego na nim dla  ratowania ukąszonych podczas drogi przez pustynię. Chrystus, wypełniając wolę Ojca, oddając Mu się w całości, zasypia niejako w mistycznym tańcu, w czym nawiązuje do tańca Dawida przed Arką Przymierza. Swoją krew rozlewa obficie, aby w Eucharystii stała się dla nas lekarstwem na życie wieczne. 

W całości kompozycji barwy czerwone kontrastują z błękitami, bo w nich nieustannie wyrażone jest nasze odniesienie do wód chrztu, podczas którego stary człowiek – przez miłość Boga – obumiera, upodabniając się do Chrystusa. 

Gdzie jesteś w perspektywie słowa, które usłyszałeś i zobaczyłeś?



.

PARTNERZY

honestus.png
airport.png
korona.png
leroy.png
ck.png
gokis.jpg
cou.png
logo-malopolska-h-rgb-1.png
jig-2.jpg
logo-wojew-urzad-pracy.png
logotyp-stowarzyszenia.jpg
logo-mrips-png.png